Inwestycje w polską infrastrukturę kolejową – zmiany w zamówieniach publicznych

Przedstawiciele firm wykonawczych uczestniczący w spotkaniu z cyklu „Debata z Kurierem” zaapelowali do PKP Polskich Linii Kolejowych o zdecydowane przyspieszenie realizacji programu inwestycyjnego. W przeciwnym razie branżę czeka kryzys, który będzie groził nawet utratą unijnych środków. PLK tłumaczą, że poprzedni zarząd, zajęty rozliczaniem perspektywy budżetowej 2007-2013, nie przygotował projektów. – Musieliśmy to nadrobić. W efekcie do końca maja każdy projekt przewidziany do realizacji do 2023 r. będzie miał wreszcie swój własny harmonogram – zaznacza Grzegorz Muszyński, dyrektor ds. realizacji inwestycji w PKP Polskich Liniach Kolejowych.

Tematem wiodącym „Debaty z Kurierem” był stan przygotowań do inwestycji w polską infrastrukturę kolejową oraz zmiany w zamówieniach publicznych. Jak przypomniała moderująca spotkanie Marita Szustak, prezes Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, w tym roku notujemy drastyczny spadek liczby ogłaszanych postępowań przetargowych.

– Podczas jednego z ostatnich posiedzeń sejmowej Komisji Infrastruktury minister Andrzej Adamczyk przedstawił planowane budżety inwestycyjne PKP PLK na kolejne lata. I tak prognozowane nakłady inwestycyjne w bieżącym roku wyniosą 4,3 mld zł, w 2017 – 6,8 mld zł, w 2018 – 8,9 mld zł. Chociaż patrząc na obecną sytuację obawiam się, że w 2016 r. kwota ta może wynieść zaledwie ok. 3 mld zł – mówiła prezes Szustak. – Przetargi dotyczą niewielkich zakresów prac, opiewają na nieduże kwoty. W postępowaniach uczestniczy po 20 firm. Część z nich oferuje rażąco niskie ceny, z którymi nie miałam do czynienia od wielu lat. Znam firmy, które w tym roku nie wystawiły ani jednej faktury – dodawała.

Tymczasem, jeszcze do niedawna zarządca infrastruktury przekonywał, że rekordowa suma 67,5 mld zł spowoduje wysyp zamówień, z którymi wykonawcy mogą sobie nie poradzić. Wielu z nich, licząc na duże kontrakty zainwestowało w rozbudowę swojego potencjału produkcyjnego, nowy sprzęt i pracowników.

– Do końca obecnego roku jakoś przetrwamy, gdyż realizujemy roboty rozpoczęte wcześniej. Jeżeli jednak obecne tempo ogłaszania przetargów się utrzyma, to wiele firm nie przetrwa roku 2017 – stwierdziła Szustak.

Jak tłumaczył Grzegorz Muszyński, dyrektor ds. realizacji inwestycji w PKP Polskich Liniach Kolejowych niska kwota do skonsumowania w 2016 r. wynika z braku przygotowanej dokumentacji.

– W tym roku zakontraktowanie nawet tej niewielkiej puli pieniędzy na roboty budowlane nie będzie łatwe. W dużo mniejszym stopniu obawiamy się wykorzystania ok. 7 mld zł w 2017 roku – podkreśla przedstawiciel PLK. – Zdajemy sobie sprawę, że rynek jest wyposzczony. Ale poprawa efektywności wymaga też elementu partnerstwa ze strony wykonawców. PLK jest wielką organizacją, która powoli nabiera tempa. Proces inwestycyjny zakłócają nie tylko liczne odwołania do KIO, ale również – jak to miało miejsce ostatnio – ponad tysiąc pytań od firm do opisu przedmiotu i warunków zamówienia. Pytajcie o rzeczy istotne. Starajcie się nam pomagać, aby tę procedurę przyspieszyć – apelował do wykonawców Muszyński.

Dyrektor ds. inwestycji PLK przyznawał jednocześnie, że wiele zapytań jest uzasadnionych, ponieważ wynikają one ze słabości studiów wykonalności oraz opóźnień w przygotowaniu projektów. – Nie mamy wystarczających kadr, wielu specjalistów odeszło, cały czas odbudowujemy stan naszej spółki. Stąd konieczna jest kooperacja między PLK a wykonawcami – mówił.

Artur Popko, członek zarządu, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Budimeksie wyraził wolę współpracy z zarządcą infrastruktury. – Nasz potencjał projektowy i kadrowy jest na tyle duży, że z chęcią włączymy się w przygotowanie projektów dla PLK. W zasadzie to preferujemy prace w systemie „projektuj i buduj”. Natomiast, inną pilną kwestią do uregulowania jest uproszczenie procedur na wzór specustawy drogowej, gdzie m.in. do maksimum ograniczona jest liczba instytucji, które wydają zgody i pozwolenia niezbędne do przeprowadzenia całej procedury przetargowej – mówił Popko.

Szef CUPT, Przemysław Gorgol powiedział, że na ukończeniu są prace Polskich Linii Kolejowych i Centrum Unijnych Projektów Transportowych związane z przeglądem projektów inwestycyjnych, w których będą zaangażowane fundusze UE.

– Przyznaję, że również z naszej perspektywy sytuacja nie wygląda dobrze. Większość projektów była na etapie koncepcyjnym, wytyczania wariantów, tworzenia analiz. Nasuwa nam się wiele uwag, sugestii i zaleceń, które na bieżąco przekazujemy PLK. Jesteśmy niemalże w codziennym kontakcie. Niemniej, widzimy wiele możliwości przyspieszenia procesu inwestycyjnego np. poprzez zmianę technologii prac torowych, a także zmiany organizacyjne w Polskich Liniach Kolejowych – przekonywał Przemysław Gorgol, dyrektor CUPT.

Jak powiedział prace audytowe zakończą się jeszcze w maju, ale zdaniem uczestników spotkania obecna sytuacja nadal nie napawa optymistycznie. – Mamy już połowę roku. Firmy są rozpędzone zamówieniami realizowanymi w ostatnich dwóch latach. A my wciąż zastanawiamy się jak uruchomić kolejne projekty – mówiła Marita Szustak.

W odpowiedzi Grzegorz Muszyński poinformował, że w przyszłym tygodniu zakończy się proces tworzenia harmonogramów realizacyjnych dla wszystkich planowanych projektów. – Będzie to swoisty rozkład jazdy dla wykonawców do 2023 roku. Być może to rozładuje napięcie wśród firm, które dowiedzą się np. jakie projekty są najbardziej opóźnione i tym samym obarczone największym ryzykiem utraty środków unijnych. Publikacja tego dokumentu będzie pierwszym dniem prawdy o przygotowaniu projektów – stwierdził Muszyński. Jeszcze w maju plan ten ma trafić do ministerstwa, które zdecyduje o dacie jego prezentacji.