Bezpieczeństwo pasażera w transporcie szynowym

Dzięki wysiłkom inwestycyjnym i szkoleniowym podejmowanym przez PKP PLK i przewoźników, zaangażowaniu funkcjonariuszy SOK i pracowników UTK, a także nowoczesnym rozwiązaniom informatycznym, bezpieczeństwo na kolei rośnie z roku na rok. Świadczy o tym mniejsza liczba wypadków i niepożądanych zdarzeń. Niemniej, pozostaje wiele do zrobienia w kwestii edukacji, prewencji oraz penalizacji. Potrzebna jest również integracja i podejmowanie wspólnych działań na rzecz większej ochrony pasażera, a co za tym idzie poprawy wizerunku całej kolei, nie tylko jej wybranych elementów.

Bezpieczeństwo pasażerów w transporcie szynowym było tematem dzisiejszego spotkania z cyklu „Debata z Kurierem”, które odbyło się w centrali PKP Polskich Linii Kolejowych w Warszawie.

– Temat jest ciekawy i aktualny z uwagi na co najmniej dwa wydarzania, których Polska będzie gospodarzem w najbliższym czasie. Chodzi o szczyt NATO w Warszawie oraz Światowe Dni Młodzieży – zaznaczał Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, zarazem moderator debaty. – Pamiętajmy jednak, że kolej z podobnymi sytuacjami musi sobie radzić coraz częściej, chociażby przy okazji organizacji i zabezpieczaniu większych potoków pasażerskich w czasie np. Przystanku Woodstock, czy festiwalu Open’er. Wówczas zagwarantowanie pełnego bezpieczeństwa wszystkim podróżnym bywa wyzwaniem nierzadko większym niż dowiezienie ich na czas i na miejsce – dodawał.

Szef fundacji, której jednym ze statutowych celów jest wspieranie oraz podejmowanie inicjatyw na rzecz bezpieczeństwa na kolei i w ruchu kolejowym w Polsce wyszczególnił dwie sfery: „safety” oraz „security”. Te angielskie pojęcia najlepiej oddają różnicę między bezpieczeństwem w wymiarze technicznym oraz wymiarze osobistym.

– W zakresie „safety” nie jest źle. Dużo trudniej jest zapewnić poczucie osobistego bezpieczeństwa pasażerowi z uwagi na masowość transportu kolejowego. W przeciwieństwie do transportu lotniczego, nie ma np. takiego nadzoru, dokładności w pozyskaniu wiedzy o tym, kto konkretnie znajduje się na pokładzie. „Security” to zdecydowanie temat trudniejszy, dlatego na tym powinniśmy skupić więcej uwagi – mówił Majewski.

Obecny na spotkaniu Paweł Boczek, zastępca Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei wskazał na coraz większą skuteczność działań prowadzonych przez funkcjonariuszy tej formacji.

–  W systemie bezpieczeństwa publicznego SOK odgrywa coraz większą rolę. Jesteśmy odpowiedzialni za cały obszar kolejowy, a więc nie tylko za infrastrukturę i ruch pociągów, w tym nadzór nad transportem towarów niebezpiecznych, ale też bezpieczeństwo podróżnych na dworcach, stacjach, przystankach i na pokładach pociągów – wyliczał przedstawiciel SOK. – Efekty naszych działań to odczuwalny spadek kradzieży i dewastacji infrastruktury, mniejsza liczba wypadków. Dodatkowo, w dobrym kierunku idą zmiany planowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Dzięki nim otrzymamy więcej uprawnień, które pozwolą nam lepiej realizować zadania, a także – o czym mało się mówi – zwiększyć liczbę etatowych pracowników o tysiąc osób. Obecnie na terenie całego kraju jest ich 3 tys. – mówił.

Wiceprezes Andrzej Pawłowski przypomniał, że sferze „safety” w strukturach PLK dedykowane jest Biuro Bezpieczeństwa, które zajmuje się całym systemem zarządzania bezpieczeństwem, zaś sferze „security” Biuro Infrastruktury Pasażerskiej.

– W ten sposób kompleksowo traktujemy zagadnienie bezpiecznej obsługi pasażera, począwszy od coraz lepszych dróg dojścia do pociągu, budując kładki, przejścia podziemne, windy, ułatwienia dla osób z ograniczeniami w poruszaniu się, poprzez lepszą informację pasażerską, dbanie o czystość na peronach i dworcach, aż po całodzienny monitoring stanu wszystkich lokalizacji i bezpieczny ruch pociągów. To całkiem nowe podejście do pasażera, który jest naszym klientem. Tworząc przyjazną infrastrukturę budujemy zaufanie do kolei – podkreślał Andrzej Pawłowski. Więcej o inicjatywach PLK przeczytasz tutaj.

W tym celu Polskie Linie Kolejowe montują np. dodatkowe 1500 nowych kamer na peronach i przejściach zmodernizowanej linii kolejowej Warszawa – Gdańsk. To pierwszy tak duży projekt obejmujący monitoringiem linię kolejową.

Przedstawiciele firm informatycznych, SSK Rail oraz C&C Partners wskazywali natomiast na rosnące możliwości zastosowania efektywnych narzędzi monitoringu.

– Te najbardziej zaawansowane umieją same rozpoznawać sytuacje zagrożenia. Są też systemy pozwalające śledzić ludzi. Nasza firma kończy pracę nad oprogramowaniem VOD Rail pozwalającym na zdalne zarządzanie systemem oraz pobieranie on-line rejestrowanego materiału. Dzięki temu zwiększamy zdolność głębszej analizy konkretnego wydarzenia. Jeśli takich rozwiązań nie wdrożymy, to biorąc pod uwagę już i tak dużą liczbę kamer i transmisji danych, nie będzie możliwości, aby nawet 100 osób ogarnęło wszystkie zdarzenia dziejące się na kolei. Na zwykły monitoring musi być nałożony inteligentny system, który będzie wspomagał człowieka – mówił Adam Pecho, prezes SSK Rail.

Warto zaznaczyć, że z kamer, oprócz PLK, korzystają przewoźnicy, którzy inwestując w nowoczesny tabor zwracają uwagę nie tylko na np. absorbery energii przejmujące siłę zderzenia, ale i systemy monitoringu.

– Dzięki temu nasi pasażerowie mają większe poczucie bezpieczeństwa. Co prawda, kamery znajdują się na razie w Pendolino, Dartach i FLIRT-ach, ale system sukcesywnie jest poszerzany o modernizowane wagony. Monitoring pojawia się również na naszych stacjach odstawczych, jak chociażby na warszawskim Grochowie – wskazywał Waldemar Płoński, naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa w PKP Intercity.

Z kolei Piotr Malarski, pełnomocnik zarządu ds. bezpieczeństwa Kolei Wielkopolskich dodawał, że dzięki kamerom w pojazdach prawie do zera spadła liczba aktów wandalizmu. – Obecnie to są pojedyncze przypadki. W ciągu ostatnich pięciu lat mieliśmy trzy takie zdarzenia. W dwóch przypadkach szybko zlokalizowaliśmy sprawcę, co również przyczyniło się do wzrostu bezpieczeństwa. Zapisy wideo pozwoliły nam też ocenić pracę naszych maszynistów i konduktorów. W ten sposób poprawiliśmy wiele elementów – mówił Malarski.

W trakcie debaty sporo miejsca poświęcono również poprawie bezpieczeństwa na przejazdach drogowo-kolejowych oraz współpracy w tej kwestii z policją oraz zarządcami dróg.

– Bardzo ważnym aspektem jest to, jak jesteśmy postrzegani w ogólnym procesie transportowym. Nie zawsze kolej jest winna, aż 98 proc. wypadków na przejazdach jest powodowana przez kierowców. Problem zapewnienia bezpieczeństwa jest wkładany w ręce kolejarzy. A to powinien być problem potraktowany bardzo szeroko. Nadal jest wielu ludzi, którzy chcieliby widzieć kolejarza jako człowieka machającego czerwoną chorągiewką. Mimo to, trzeba uderzyć się w piersi. W wielu krajach robi się więcej i mniej o tym mówi – stwierdził Witold Olpiński z Instytutu Kolejnictwa, specjalista m.in. od opinii i ekspertyz powypadkowych.